16 lipca 2024

Bolesław Rok: maksymalizacja zysku i brak odpowiedzialności

Widoczne zagrożenie, że nie zrealizujemy Agendy 2030 to niebezpieczeństwo dla całego świata. Mamy mocne podstawy, wypracowane już dawno, ale wciąż z wieloma wyzwaniami nie jesteśmy sobie w stanie poradzić. Nasza gospodarka jest wciąż oparta na paliwach kopalnych. To będzie zatrzymywało rozwój wielu branż – mówi w wywiadzie dla portalu ecoekonomia.pl prof. Bolesław Rok z Akademii Leona Koźmińskiego.

ecoekonomia.pl: Dlaczego, Pana zdaniem, tak nieliczny odsetek firm decyduje się na realizację i wdrażanie Kampanii 17 Celów, poddaje swoje działania CSR analizom i ocenie?

Bolesław Rok: W Polsce mamy około 3000 dużych firm, niecałe 10 proc. z nich podejmuje jakiekolwiek wyzwania związane z CSR. W wielu krajach EU jest dużo większe zaangażowanie niż u nas – włączają się rządy, aktywizują obywateli i namawiają firmy do działań. U nas takich inicjatyw jest niesłychanie mało. Niewiele mamy organizacji eksperckich, niewielu jest chętnych do uczestnictwa w ich działaniach. Centrum UNEP/GRID Warszawa, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Global Compact Network Poland, Kampania 17 Celów – w każdej z tych inicjatyw powtarzają się te same firmy. Mamy niewiele więcej niż 50 naprawdę aktywnych dużych firm i najwyżej 200 takich, które sporadycznie potrafią się zaangażować. Reszta nie słyszała i nie chce słyszeć o społecznej odpowiedzialności i zrównoważonym zarządzaniu.

Jaki model CSR przeważa w polskich firmach?

Społeczna odpowiedzialność biznesu nadal jest obszarem niezbyt dobrze poznanym. Wiąże się to z podejściem do roli biznesu w społeczeństwie. Większość wciąż przyjmuje, że tylko maksymalizacja zysku dla właścicieli się liczy. Wtedy żaden model CSR w ogóle nie jest potrzebny.

Gdy rośnie dojrzałość w procesie zarządzania, to w naturalny sposób kadra kierownicza zaczyna zastanawiać się, jak rozwijać firmę, jak budować wartość i dla kogo. Pojawia się perspektywa długofalowa i wizja rozwoju firmy, jej rola w społeczeństwie. Duże korporacje dawno mają to przerobione, bo korzystają z międzynarodowego know how swoich spółek-matek. Z kolei polskie firmy prywatne ciągle się uczą, uczestnicząc w rynku, dostosowując się do regulacji na rynku europejskim, dopasowując się do trendów i oczekiwań, aby przetrwać.

Jest również wiele małych i średnich firm, które zaczynają interesować się tymi zagadnieniami dopiero wtedy, gdy ich partnerzy biznesowi zaczynają od nich tego oczekiwać. I kontrakty dla nich są uzależniane od konkretnych wskaźników, dotyczących np. poziomu zagospodarowania odpadów czy tempa redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Co powinno się wydarzyć, aby coś się zmieniło?

Dopóki przedsiębiorcy nie będą wyraźnie słyszeć oczekiwań od swoich klientów, to trudno będzie coś zmienić. Niedawno brałem udział w seminarium branży budowlanej. Od uczestników usłyszałem: – My jesteśmy gotowi do „zazieleniania” budownictwa, ale klienci instytucjonalni i korporacyjni nie zgłaszają zazwyczaj takich potrzeb. Robimy tylko to, czego oczekuje od nas rynek. W mojej opinii jest to droga donikąd – rolą biznesu nie jest bierne czekanie, tylko włączanie się w procesy edukacji klientów, całego rynku, przyjmowanie własnych samoregulacji branżowych. Takich, które są zgodne z trendami światowymi w zakresie zrównoważonego rozwoju, neutralności klimatycznej, czy gospodarki obiegu zamkniętego. W wielu branżach zbyt mało i zbyt wolno się zmienia. Dlatego potrzebne są regulacje.

Czyli potrzebny jest i kij, i marchewka?

Zdecydowanie tak. Przykładem jest segregacja odpadów – dopóki nie było regulacji, to nikt się nią specjalnie nie przejmował. Ale jak pojawia się konieczność odpowiedniego postępowania, to potrafimy się zmobilizować i to robimy. Dopóki nie ma odgórnie narzuconych zasad, to nie ma skali masowej. Podobnie jak w przypadku przepisów ruchu drogowego – są potrzebne dla bezpieczeństwa wszystkich użytkowników.

To dlaczego jest ich tak mało?

Podejrzewam, że większość przedsiębiorców uważa wprost przeciwnie – regulacji jest zdecydowanie za dużo. Tyle, że prawdopodobnie większość z nich nie prowadzi do pozytywnych skutków, są nieskuteczne, źle przygotowane i wdrożone. To powoli się zmienia, szczególnie jeżeli chodzi o regulacje na poziomie unijnym dotyczące poszczególnych sektorów w ramach Zielonego Ładu. Mam tu na myśli m.in. rozszerzane właśnie wytyczne dotyczące raportowania w zakresie ESG. (ESG to skrót zapożyczony z języka angielskiego od Environmental, Social, Governance – przyp. red.) Efekt tych regulacji jest taki, że cały rynek będzie musiał się dostosować do konieczności mierzenia i ujawniania wskaźników pozafinansowych. Banki będą uzależniać finansowanie od wartości tych wskaźników. Duże firmy zaczną oczekiwać przejrzystości w zakresie raportowania zrównoważonego rozwoju od swoich poddostawców itd. Powoli obejmie to całą gospodarkę. Przekazy będą proste: np. chcesz być naszym dostawcą – redukuj emisję CO2.

To chyba duża szansa na zmiany?

Szacuje się, że w ciągu 3-5 lat nasz rynek radykalnie się zmieni. Zamiast 10 proc. firm podejmujących działania pro-środowiskowe, będzie ich co najmniej 50 proc. Negatywny wpływ na środowisko się zmniejszy, będą lepsze warunki pracy. W rezultacie również klienci będą bardziej zadowoleni. Gdy odczujemy efekty tych zmian choćby dla naszego zdrowia, to dopiero zaczniemy je doceniać. Będziemy też bardziej krytyczni wobec tych, którzy nie nadążają z podejmowaniem odpowiedzialności społecznej.

Ostatnio GUS podał, że Polska awansowała na 15 miejsce (z 23) na świecie pod względem realizacji Agendy 2030, na 193 kraje ONZ. Co to oznacza?

Nie traktujmy działań podejmowanych przez poszczególne kraje jak zawodów sportowych. Wszyscy biegniemy razem, bo jesteśmy współzależni – różnice w pierwszej grupie krajów do 40 miejsca są bardzo niewielkie. Wartość tego indeksu dla Polski jest dość stabilna, a nawet nieco spadła w ciągu ostatnich 2-3 lat. Największym wyzwaniem jest pytanie, co dzieje się w ponad 100 krajach, licząc od dołu tego indeksu. Są to państwa, które nie są w stanie rozwiązywać podstawowych wyzwań. Związanych np. z zapewnieniem dostępu do wody pitnej czy przestrzeganiem praw człowieka. Widoczne zagrożenie, że nie zrealizujemy Agendy 2030 to niebezpieczeństwo dla całego świata. My mamy mocne podstawy, wypracowane już dawno, ale wciąż z wieloma wyzwaniami nie jesteśmy sobie w stanie poradzić. Nasza gospodarka jest wciąż oparta na paliwach kopalnych, co będzie zatrzymywało rozwój wielu branż. Nie mamy też – poza nielicznymi wyjątkami, jak choćby Akademia.Leona Koźmińskiego – systematycznie prowadzonej edukacji na rzecz zrównoważonego rozwoju dla przyszłych przedsiębiorców.

Które firmy, Pana zdaniem, to najlepsze przykłady podejmowanych na szeroką skalę działań? Jakie branże wiodą prym? Bolesław R

Wśród branży niewątpliwie wysoko jest branża finansowa – została odpowiednio regulacyjnie dociśnięta i od razu są tego efekty. To one zmotywowały sektor finansowy do wdrożenia wielu rozwiązań na rzecz zrównoważonego rozwoju W kwestii porównań i oceny jakości zarządzania odsyłam np. do rankingu odpowiedzialnych firm.