Komisja Europejska opublikowała 26 lutego rozległy pakiet z propozycjami zmian w polityce przemysłowej, energetycznej i klimatycznej. Podjęła tym samym próbę pogodzenia ambitnych celów klimatycznych z zachowaniem konkurencyjności gospodarki. Postulowały to alarmistyczne raporty Draghiego czy Letty. Nad propozycjami musiało pracować wielu komisarzy, skoro komunikacja proponowanych zmian wymagała wydania 10 osobnych komunikatów prasowych i wielu odwołań do powiązanych dokumentów, liczonych w setkach stron. Trudno odnieść się do całego pakietu na podstawie szybkiego przeglądu. Dlatego ten komentarz ma charakter wstępny.
Generalnie propozycje KE idą w kierunku utrzymania, a nawet wzmocnienia zielonego kursu, który ma doprowadzić do osiągnięcia neutralności klimatycznej UE w 2050 roku. Dokumenty unijne wspominają także o pośrednim celu redukcji emisji 90 proc. w 2040 r., który nie został jeszcze formalnie przyjęty. Pojawiają się nowe elementy odnośnie do wdrożenia już obowiązujących regulacji. W szczególności radykalne uproszczenie wymogów raportowania środowiskowego, taksonomii i węglowego podatku granicznego CBAM. Polegają m.in. na wyłączeniu małych i średnich firm z obowiązków tego raportowania. Także na przesunięciu terminów wdrożenia niektórych rozwiązań dla bardzo dużych firm (powyżej 1000 pracowników, powyżej określonego progu obrotów). Ale skoro wyłączenie 90 proc. europejskich małych firm (182 tys.) z obowiązków raportowania CBAM wciąż pozwala na objęcie obowiązkiem sprawozdawczym 99 proc. „importowanych” emisji, to jasno pokazuje, że dotychczasowe regulacje były nadmierne. Wpisuje się to w światową falę deregulacji gospodarek. Równieżw obszarze raportowania związanego ze zrównoważonym rozwojem.
Pakt dla czystego przemysłu – Clean Industrial Deal
Dokument koncentruje się na zachowaniu konkurencyjności przemysłów energochłonnych oraz wsparciu ekspansji sektora czystej energii (clean-tech sector). W tym pierwszym ma pomóc uproszczenie reguł pomocy publicznej przy wsparciu dekarbonizacji przemysłów z budżetów krajowych oraz mobilizacja 100 mld euro finansowania przez nowy Bank Dekarbonizacji Przemysłowej. Powstanie on w oparciu o środki z obecnego Funduszu Innowacyjnego i środki z EU ETS. KE zapowiedziała więcej konkretów w planach sektorowych. Dla sektora motoryzacyjnego w marcu, dla stali i metali – na wiosnę. Z kolei dla przemysłu chemicznego w późniejszym okresie. Diabeł tkwi w szczegółach, a na te poszczególne sektory muszą jeszcze poczekać.
Wsparcie czystej energii będzie dotyczyć inwestycji w OZE i infrastrukturę sieciową, w tym interkonektory (aby podnieść stopę elektryfikacji gospodarki z 21 proc. obecnie do 32 proc. w 2030 r.) czy promowanie umów PPA (purchase power agreement) i długoterminowych kontraktów różnicowych. Ciekawym pomysłem jest kontrakt trójstronny na tanią (affordable) energię z udziałem sektora publicznego, instytucji finansowych i firm (przemysłowych i deweloperów energetycznych). KE planuje także podwojenie stopy powtórnego wykorzystania materiałów z 11,8 proc. dziś do 24 proc. w 2030 r. (gospodarka obiegu zamkniętego). Historycznie zmiany tego wskaźnika były bardzo powolne.
Zwiększenie inwestycji w OZE i sieci (w tym ułatwienia w dostępie do sieci) oraz interwencje i wzmocniony nadzór na rynku gazu oraz agregację unijnych zakupów gazu LNG mają prowadzić do niższych kosztów energii elektrycznej.
45 mld euro oszczędności na energii
KE szacuje, że proponowany pakiet rozwiązań planu na rzecz taniej (affordable) energii ma przynieść europejskim firmom i gospodarstwom domowym oszczędności rzędu 45 mld euro w 2025 r. Ich skala ma się powiększyć do 130 mld euro w 2030 i 260 mld w 2040 r. Będzie to wynikać ze wzrostu inwestycji w czystą energię i infrastrukturę oraz większą integrację europejskiego rynku energii (prawdziwa unia energetyczna). Do oszczędności energii mają także prowadzić wyższe inwestycje w rozwiązania energooszczędne, w tym w oparciu o współpracę z EBI.
Czy propozycje KE będą przełomem dla borykającego się z rosnącą presją konkurencyjną europejskiego przemysłu? Propozycje deregulacji idą w dobrym kierunku. Szczegółów wsparcia dla przemysłów energochłonnych jeszcze nie znamy. Generalnie system zachęt czy ulg na rzecz inwestycji w transformację energetyczną jest skromniejszy i o wiele trudniejszy w komunikacji niż w przypadku słynnej ustawy IRA poprzedniej administracji amerykańskiej. Brakuje też oceny skutków proponowanych działań dla poszczególnych krajów UE. Taką ocenę kraje prawdopodobnie muszą przeprowadzić samodzielnie.
Autor jest ekonomistą ING Banku Śląskiego.


