„Zrównoważone”, „odpowiedzialne”, „lepsze dla ludzi i planety” – takie hasła coraz częściej decydują o wyborach konsumenckich. Zielony przekaz bywa impulsem do kliknięcia „kupuję”, wyboru „eko-dostawy” czy dopłaty do rzekomo bardziej przyjaznej środowisku opcji. Problem zaczyna się wtedy, gdy za deklaracjami nie idą jasne informacje o ich rzeczywistym zakresie, warunkach i skali.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty spółkom Bolt, Tchibo i Zara, podejrzewając je o stosowanie tzw. greenwashingu. Jeśli zarzuty się potwierdzą, kary mogą sięgnąć nawet 10 proc. obrotu za każdą zakwestionowaną praktykę.
– Polscy konsumenci należą do najbardziej ufnych w Unii Europejskiej wobec deklaracji o ekologiczności i wierzą im częściej niż przeciętny obywatel UE. Tym większa jest odpowiedzialność przedsiębiorców. Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły – jeśli firma mówi „100 proc.”, „bezemisyjne” czy „do recyklingu”, musi to dokładnie wyjaśnić, opierając się na danych i jasno określonej skali – podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Bolt: „bezemisyjność” tylko na papierze?
W przypadku Bolta wątpliwości dotyczą komunikacji związanej z „bezemisyjnymi pojazdami” oraz deklaracjami o wykorzystywaniu „100 proc. energii odnawialnej”. Urząd sprawdza, czy hasła te nie sugerowały konsumentom, że usługi przejazdów, dostaw czy mikromobilności realizowane są głównie w sposób zeroemisyjny.
Problem polega na tym, że deklaracje mogą odnosić się jedynie do wybranego etapu – np. samej jazdy pojazdem elektrycznym – a nie do całego cyklu życia pojazdu. Tymczasem większość usług Bolta nadal realizowana jest samochodami spalinowymi, a udział aut elektrycznych pozostaje marginalny. Podobne wątpliwości dotyczą energii „w 100 proc. odnawialnej”, która w praktyce może być oparta głównie na certyfikatach pochodzenia, a nie na fizycznym zakupie energii z OZE. Brak jasnego wyjaśnienia tych mechanizmów może wprowadzać konsumentów w błąd.
Tchibo: „eko” przy bardzo niskim progu
Zastrzeżenia UOKiK wobec Tchibo dotyczą sposobu oznaczania produktów jako „eko” lub „zrównoważonych” w sklepie internetowym i aplikacji. Konsumenci widzieli zielone listki i hasła, ale nie otrzymywali czytelnej informacji, jakie kryteria muszą spełniać produkty, by uzyskać takie oznaczenie.
Urząd zwraca uwagę na bardzo niskie progi kwalifikacji. Wśród produktów oznaczanych jako „eko” znajdowały się m.in. wyroby wykonane w dużej mierze z materiałów syntetycznych pochodzących z surowców kopalnych, a w przypadku tzw. wyrobów twardych – produkty zawierające zaledwie 10 proc. materiałów z recyklingu.
Osobny wątek dotyczy kapsułek Cafissimo i komunikacji o ich recyklingu. Tchibo informowało, że kapsułki są „zdatne do recyklingu” i „powracają do obiegu materiałowego” po wyrzuceniu do żółtego pojemnika. Tymczasem ograniczenia tej deklaracji – dotyczące wyłącznie Niemiec i Austrii – były wskazane jedynie drobnym dopiskiem, niedostępnym lub nieczytelnym dla polskich konsumentów. W praktyce, przy realnych warunkach sortowania odpadów w Polsce, kapsułki często w ogóle nie trafiają do recyklingu.
Zara i „Join Life”: ogólne hasła, wąski zakres
Zarzuty wobec Zary koncentrują się wokół komunikacji „Join Life” – sekcji i oznaczeń, które miały opisywać „zrównoważone” działania marki. W materiałach pojawiały się hasła o energii z OZE, „zero waste”, „zerowej emisji netto” czy realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Problemem jest brak jasnej informacji, czego dokładnie dotyczą te deklaracje i jakiej części działalności firmy się odnoszą.
Przykładowo hasło „zero waste we własnych obiektach” w Polsce mogło dotyczyć tylko jednego sklepu na kilkadziesiąt, a nie całej sieci. Podobnie ogólne komunikaty o „100 proc. energii z OZE” czy „zerowej emisji netto” mogły być odbierane jako opis całości działalności, mimo że w rzeczywistości miały bardzo ograniczony zakres.
Wątpliwości dotyczą także kart produktów i oznaczeń certyfikatów. Podany procent surowca i skrót certyfikatu mogą sugerować, że niemal cały produkt spełnia określony standard, podczas gdy realny udział certyfikowanego materiału bywa znacznie niższy, a znaczenie certyfikatu nie jest konsumentowi wyjaśnione.
Greenwashing pod lupą regulatora
To kolejne działania UOKiK wymierzone w tzw. ekościemę. Wcześniej zarzuty dotyczące greenwashingu usłyszały m.in. Allegro, DHL, DPD i InPost. Wspólnym mianownikiem tych spraw są deklaracje środowiskowe oparte na niepełnych informacjach, odnoszące się jedynie do fragmentu działalności lub obwarowane warunkami, które nie zostały jasno pokazane konsumentom.
Jak nie dać się złapać na „zielone” hasła?
UOKiK przypomina, że warto zachować ostrożność wobec ogólnych deklaracji „eko” i „przyjazny dla środowiska”. Uczciwa informacja powinna zawierać konkretne dane: skład materiałowy, procentowy udział surowców, zakres działania i realne warunki. Zielona kolorystyka i symbole nie są dowodem ekologiczności, a „lepsze dla planety” bez punktu odniesienia niewiele znaczy. To, że produkt jest „zielony” w jednym aspekcie, nie oznacza, że jest taki w całości.


