Komisja Europejska zaproponowała istotne uproszczenia w unijnej taksonomii zrównoważonego rozwoju. Choć celem jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych dla firm, eksperci ostrzegają, że może to oznaczać osłabienie skuteczności kluczowego narzędzia zielonej transformacji. To kolejny przykład, obok ograniczenia obowiązków raportowych w CSRD, że unijna polityka ESG wchodzi w fazę wyhamowania.
Po fali nowych obowiązków z zakresu raportowania ESG, Komisja Europejska wyraźnie zmienia kurs. Najpierw ogłoszono przegląd dyrektywy CSRD i możliwe zawężenie jej zakresu. Teraz przyszedł czas na taksonomię – kluczowy system klasyfikacji zrównoważonych działalności gospodarczych.
W ramach tzw. pakietu Omnibus I KE zaproponowała daleko idące uproszczenia. Najważniejsze z nich to:
- objęcie obowiązkiem raportowania tylko największych firm – zatrudniających powyżej 1 000 osób i z obrotami ponad 450 mln euro,
- wprowadzenie progu istotności – spółki nie będą musiały raportować działalności stanowiących mniej niż 10 proc. przychodów lub nakładów inwestycyjnych,
- znaczące ograniczenie liczby wymaganych danych – KE szacuje, że obowiązki raportowe spadną o 64 proc. dla firm niefinansowych i aż o 89 proc. dla instytucji finansowych,
- uproszczenie kryteriów „nieczyń poważnych szkód” (DNSH),
- możliwość dobrowolnego raportowania (opt-in) dla mniejszych firm.
Nowe przepisy mają wejść w życie z początkiem 2026 roku, obejmując dane za 2025. Część zmian zostanie przyjęta w formie aktu delegowanego, więc nie wymagają one pełnego procesu legislacyjnego.
Choć firmy i część państw członkowskich przyjmują propozycje KE z ulgą, eksperci ds. zrównoważonego finansowania nie kryją obaw. Uproszczenia mogą – ich zdaniem – utrudnić inwestorom ocenę realnego wpływu działalności gospodarczej na klimat i środowisko, a samą taksonomię sprowadzić do narzędzia czysto deklaratywnego.
– Taksonomia miała być kompasem dla inwestorów i rynków. Jeśli pozbawimy ją precyzji i szerokiego zakresu, stanie się drogowskazem, który wskazuje zbyt wiele kierunków naraz – komentuje jeden z członków Platformy UE ds. Zrównoważonego Finansowania.
To kolejny sygnał, że polityka klimatyczna i zrównoważonego rozwoju UE może wejść w etap „regulacyjnego wyciszenia” – szczególnie w kontekście trudności gospodarczych i nadchodzącej zmiany kadencji Komisji.


